Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zamek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zamek. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 listopada 2013

Reszel. Tam, gdzie czas płynie wolniej.

Reszel - miasteczko na Warmii, należące do ruchu cittaslow, założone przez Krzyżaków. Ma bogatą i ciekawą historię. W 1811 r. spalono tam kobietę na stosie... Świadectwem burzliwej historii są liczne zabytki.











W Reszlu piłam najlepsze grzane wino w życiu! ;-)

A bardziej poważnie - niedaleko jest Święta Lipka. Barokowym przepychem zrobi wrażenie nawet na niewierzących. Interesujące są kapliczki/droga krzyżowa na trasie Reszel - Święta Lipka. 

piątek, 11 października 2013

Zakroczym

Zakroczym, jedna z najstarszych miejscowości na Mazowszu, przepięknie położona na skarpie nadwiślańska gmina, jednocześnie łatwodostępna, bo tuż przy "siódemce" (dobry dojazd także z Płocka przez Wyszogród), sąsiaduje z lotniskiem w Modlinie. To miejsce, którego  - w moim odczuciu - największe walory stanowią historia i przyroda.

Widok na Zakroczym Dahlberga
Źródło: http://www.atticus.pl/index.php?pag=poz&id=47927



Zakroczym otrzymał prawa miejskie w 1422 r., ale pierwsze wzmianki o nim pochodzą z 1065 r. W zasadzie początki Zakroczymia datowane są na okres kształtowania się państwowości polskiej. Ciekawa jest także etymologia nazwy miasta. Nazwa Zakroczym pochodzi od "zakrotu", co znaczy tyle, co przekraczać rzekę. Z etymologii nazwy miasta wynika zatem, iż miejscowość zawdzięcza swe określenie położeniu geograficznemu. Podanie głosi, że "pierwotne miasto miało leżeć niżej w stosunku do obecnej miejscowości i nazywało się Kroczym albo Kroczyn". Częste powodzie spowodowały upadek osady a mieszkańcy przenieśli się wyżej, nad rzekę i nowe miejsce nazwali Za-kroczym lub Za-kroczyn. Więcej o historii TU. Znawcą lokalnych dziejów jest Kazimierz Szczerbatko - autor licznych publikacji na ten temat. Część z nich jest dostępna na stronie gminy, m. in. TA.

Ile z tej historii pozostało?

Najcenniejszym zabytkiem jest kościół parafialny pw. Podwyższenia Krzyża.


W czasie jednego z jego remontów znaleziono cegłę z wyrytą datą ... 1001 rok, ale oficjalne źródła historyczne datują go na późniejsze stulecia. Jest to budowla w stylu gotycko-renesansowym, położona na wysokim brzegu Wisły między dwoma wąwozami (bo Zakroczym to kraina wąwozów, ale o tym później). Mury postawione są na fundamentach z kamienia polnego. Przypuszcza się (ze względu na położenie i baszty), że kościół mógł pełnić funkcję obronną. 






Do kościoła z rynku wiedzie ciekawa brama.


No właśnie ... rynek. Brukowany, urokliwy, na środku tzw. Latarnia - pomnik upamiętniający tych, którzy w czasie Powstania Styczniowego walczyli z zaborcą.


Niedaleko rynku znajduje się urząd gminy - także zabytkowy. Wrażenie robią niesamowite schody wejściowe do budynku.



Z drugiej strony rynku - drugi kościół. I klasztor. Ojców Kapucynów. Kompleks został zbudowany w XVI w. na ówczesnych przedmieściach Zakroczymia. 


Najciekawszym zakątkiem Zakroczymia są dla mnie ... piwnice. Piwnice dawnego zamku. Dziś na tych piwnicach stoi dom, w którym mieści się gospodarstwo agroturystyczne Kasztelania pod lipami. Miejsce sprawdzone i godne polecenia na krótki, weekendowy wypad dla spragnionych spokoju i kontaktu z naturą. 

Na liście miejsc do zobaczenia w okolicach Zakroczymia jest jeszcze stara cegielnia w miejscowości Mochty-Smok. Produkowano w niej cegły do budowy pobliskiej Twierdzy Modlin. Sama cegielnia jest niestety obecnie rozbierana z cegieł. W związku z tym nie wiem, ile jeszcze jej zostało i czy zdążę ją zobaczyć, ale na zdjęciach w Internecie robi niesamowite wrażenie. 

Zakroczym jest też terenem fortów (pierścień obronny Twierdzy Modlin) i innych obiektów związanych z wojskowością. Ciekawym miejscem jest Garnizon Nowowilejka, prywatne muzeum prowadzone przez przewodnika, pasjonata lokalnej historii Macieja Kostrzewskiego. To super człowiek z wyjątkowym talentem do opowiadania.



wtorek, 8 października 2013

Mój kochany Olsztyn

Olsztyn to jedno z moich ulubionych miejsc. Spędziłam w nim 3 lata jako studentka Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego (Kortowo to chyba najlepsze miasteczko studenckie pod słońcem!). Jest nie za duży, nie za mały. To miasto, które łączy w sobie walory historyczne (starówka i nie tylko) z krajobrazowymi (jeziora!). Miasto, w którym ludzie nie spieszą się, są przyjaźni i jest dużo zieleni. Taka trochę oaza spokoju. To wszystko (i bardzo dobrzy znajomi z czasu studiów) każe mi od czasu studiów wracać tam przynajmniej raz w roku i sprawia, że śmiało polecam wizytę w Olsztynie innym.

Zacznijmy od starówki. Jest niewielka, ale ma swój niepowtarzalny urok. Uwagę zwraca m. in. Wysoka Brama, Katedra, no i oczywiście Zamek.



Przy zamku znajduje się amfiteatr, w którym w sezonie odbywa się szereg imprez kulturalnych. Z drugiej strony jest całkiem sympatyczny park.

Także przy zamku (między zamkiem a kościołem, zdaje się, ewangelicko-augsburskim) spotkamy ... Kopernika. Bo Kopernik nie był związany tylko z Toruniem.

Nie sposób wymienić wszystkie zabytki Olsztyna, ale architektura jest tu urzekająca, z wyraźnym niemieckim rysem, ale to nie powinno nikogo dziwić. W Internecie z pewnością jest mnóstwo informacji na ten temat. Sama strona Olsztyna jest turystycznie przyjazna: www.olsztyn.eu.

Olsztyn ma swoją miejską plażę (obecnie modernizowaną). Oferuje szereg możliwości spędzenia czasu nad i na wodzie.


Ostatnio, będąc w Olsztynie, zamarzył mi się obiad z widokiem na jezioro i tak trafiłam do restauracji Przystań. Z czystym sumieniem mogę polecić. Dobra obsługa, dobre jedzenie (menu i ceny na stronie WWW), lokal z klimatem. Z tego, co zauważyłam - przyjazny dzieciom (kącik dla dziecka, klaun-animator w niedziele).

Dojazd do Olsztyna jest bardzo przyzwoity (siódemką). Tylko na wjeździe remontują ul. Warszawską (objazd bodajże ul. Obrońców Tobruku).

Co tu dużo pisać, trzeba zobaczyć!





środa, 28 sierpnia 2013

Świętokrzyskie. Dzień 3.

Tu sprawy zaczęły się komplikować. Atrakcje z listy "do zobaczenia" nie układały się geograficznie tak gładko, jak do tej pory. Bez wdawania się w szczegóły organizacyjne mojego wyjazdu polecam na dzień trzeci Ujazd i Sandomierz.

Dzień 3: Ujazd - Sandomierz

Ujazd. Zamek Krzyżtopór. "Kolejna ruina" - ktoś mógłby powiedzieć ... Ale za to jaka! Nawet w obecnym stanie robi wrażenie, a co dopiero musiało być w czasach świetności tego obiektu. Tu konie jadły z marmurowych żłobów i przeglądały się w kryształowych lustrach ...


To wspaniałe miejsce dla amatorów fotografii i przepiękny plener. Można zwiedzać z przewodnikiem lub samemu - od piwnic wzwyż.

Polecam wyszperanie w Internecie informacji o tym obiekcie (jest ich sporo). Ja zamiast komentarza wstawię kilka zdjęć.




Polskie Colloseum ;-) ? Trzeba to zobaczyć na własne oczy! Po zmroku zamek jest podświetlany. Mnie niestety nie dane było tego zobaczyć. Szkoda, bo musi wyglądać jeszcze bardziej wspaniale.

Kolejnym punktem programu był Sandomierz rozsławiony przez "Ojca Mateusza". To była już moja druga wizyta w tym mieście w ciągu ostatnich trzech miesięcy. Starówka jest bardzo przyjemna. Zamek (ekspozycja muzeum w środku mnie nie zachwyciła), kościoły, wąwozy.


Obok ratusza widocznego na zdjęciu jest informacja turystyczna. Z pewnością uzyskacie tam wyczerpujące informacje na temat historii i zabytków. Można tam też wypożyczyć rower, żeby wzorem serialowego bohatera przemierzać miejscowość tym środkiem lokomocji ;-) Z ciekawostek - jest w Sandomierzu podziemna trasa turystyczna. Niestety tam nie byłam. 

Jednak to, z czym będę kojarzyć Sandomierz już na zawsze to ... krzemień pasiasty. Co to? Kamień jubilerski, zwany podobno na Zachodzie polskim diamentem. To bardzo patriotyczna biżuteria, bo krzemień występuje tylko w Polsce, w Górach Świętokrzyskich właśnie. Nazywany jest kamieniem optymizmu - usuwa zmęczenie, łagodzi stres, pobudza wydzielanie endorfin. Serio! A przynajmniej ja w to wierzę :-) Sprawiłam sobie już dwie bransoletki z tym kamieniem (jedna kupiona w Sandomierzu, druga w Ujeździe). W Sandomierzu we wrześniu bodajże odbywa się festiwal krzemienia pasiastego. Może kiedyś ;-) ?

Jeżeli chodzi o informacje praktyczne - Sandomierz noclegowo jest dość drogi. Za to nie brakuje miejsc, w których można się najeść.

PS Powracając do krzemienia - niedaleko Ostrowca Świętkrzyskiego są tzw. krzemionki - podziemna trasa turystyczna szlakiem wydobywania krzemienia. Niestety na to też nie starczyło czasu.