Słyszeliście kiedyś o questingu? To rodzaj gry polegającej na odkrywaniu dziedzictwa miejsca i tworzeniu nieoznakowanych szlaków, którymi można wędrować kierując się informacjami zawartymi w wierszowanych wskazówkach. W wielu elementach gra ta przypomina podchody i harcerskie gry patrolowe oraz gry miejskie. Od gier miejskich questy odróżnia bezobsługowość, a od podchodów dodatkowo też to, iż są one ściśle związane z konkretnymi miejscami i mają funkcje edukacyjne. Zapoczątkowany w USA, questing jest w swych zasadach podobny do letterboxingu, gdzie tropy prowadzą do zapieczętowanych skrzyń, a ich odnajdywanie przypomina poszukiwanie skarbów. Tyle mówi definicja z Wikipedii, a z praktyki wiem, że to świetna zabawa i dużo więcej niż tradycyjne zwiedzanie - dla osób w każdym wieku. Powiedz mi, a zapomnę. Pokaż mi, a zapamiętam. Pozwól mi zrobić, a zrozumiem - ta zasada doskonale tu pasuje.
Questować można w wielu miejscach w Polsce (informacje na www.questing.pl), ale ja polecam szczególnie drogą memu sercu Twierdzę Modlin, która - choć ostatnio się zmienia i zmieni się jeszcze bardziej - wciąż ma w sobie to wyjątkowe coś.
Obecna aura może nie jest zbyt sprzyjająca (choć niektórzy mówią, że - jeśli tylko woda nie jest zamarznięta - nie ma złej pogody, jest tylko zły ubiór), ale warto mieć z tyłu głowy, że żeby popływać kajakiem nie trzeba daleko wyjeżdżać. Wkra chyba ciągle cieszy się zbyt małą popularnością u wodniaków, a szkoda, bo wiedzie przez okolice, w których naprawdę można się zrelaksować i uciec od zgiełku miasta. Cisza, spokój, czysta woda, zielone lasy ... czego chcieć więcej?
Wkra wije się łagodnie. Szczególnie sprzyja turystyce rodzinnej. Jest idealna na pierwsze spotkanie z kajakiem. Długość trasy można dowolnie modyfikować. Optymalna wyprawa na cały dzień to odcinek Joniec - Pomiechówek (ok. 30 km). Ten dystans ukazuje różne oblicza omawianej rzeki. W zasadzie zamiast o obliczach może powinnam napisać o urokach. Nawet Judycie z "Nigdy w życiu!" się tu spodobało. Drewniany dom filmowej bohaterki stanął właśnie nad Wkrą w tutejszych lasach.
Po drodze z Jońca do Pomiechówka jest Borkowo. W sierpniu rozgrywane są tu rekonstrukcje historyczne na pamiątkę bitwy z 1920 r.
Namiary na wypożyczalnie można znaleźć TU. Prężnie działa też przystań Sobieski. Posilić się można w zajeździe Magnolia w Pomiechówku, tuż przy moście (laureat plebiscytów prasy lokalnej na najlepszy punkt gastronomiczny).
Jeżeli energia dopisuje, można przedłużyć spływ i Narwią dopłynąć do, mojej ulubionej, Twierdzy Modlin (konkretnie Bramy Ostrołęckiej).
No to ... za wiosło :-)
PS Nad Wkrą jest kilka fajnych gospodarstw agroturystycznych. Namiary na www.3rzeki.pl.
Dziś będzie kolejny post poświęcony jednemu z moich ulubionych miejsc, tj. Twierdzy Modlin. Często spotykam się z opinią, że Twierdza Modlin to tylko koszary (cytadela) o długości ponad 2 km. Tymczasem jeszcze nie tak dawno temu był to zamknięty byt. Żeby się do niego dostać potrzebna była specjalna przepustka. Twierdza Modlin w odróżnieniu od wielu innych twierdz nie broniła dostępu do dużych miast, lecz była takim samowystarczalnym miasteczkiem sama w sobie - otoczona murem z kontrolowanymi bramami. Dlatego na jej terenie (dziś Modlin Twierdza to jedno z osiedli mieszkalnych Nowego Dworu Mazowieckiego; dodatkowo niejako w skład Twierdzy Modlin wchodzą okoliczne forty, m. in. w Pomiechówku i Zakroczymiu) można spotkać cały szereg obiektów, które pełniły służebne funkcje w stosunku do jej mieszkańców.
Było dla kogo. W koszarach mogło przebywać nawet 20 000 żołnierzy. Oficerowie i podoficerowie mieli swoje mieszkania w tzw. carskich (dziś potocznie zwanych carakami) i białych blokach.
Carskie, zbudowane z czerwonej cegły bloki dla oficerów znajdują się przy obecnej ul. Poniatowskiego. Mają 2 kondygnacje i nie są podpiwniczone (za to obok nich znajdują się komórki - także z czerwonej cegły). Bloki dla podoficerów znajdują się w trójkącie ulic: Moniuszki, Kadetów i Szpitalnej. Bloki istnieją do dziś. Znajdują się w nich prywatne mieszkania. Pochodzą z przełomu XIX i XX w. To piękne budynki (szczególnie dla oficerów), mają dużo ciekawych detali architektonicznych, mieszkania w nich są bardzo wysokie.
Białe bloki są młodsze. Z lat 30. XX w. Przeznaczone były dla podoficerów. Zwane są też blokami Piłsudskiego. Znajdują się niedaleko bloków carskich dla podoficerów.
Żołnierze oprócz dachu nad głową musieli mieć co jeść. W okresie wielkiej rozbudowy Twierdzy powstał ciąg aprowizacyjny: elewator, młyn, piekarnia (1832-1841). Podobno w piekarni w latach 90. XX w. wypiekano jeszcze pieczywo, częściowo wykorzystując carską technologię. Żywność dla wojska sprowadzono z Cesarstwa Rosyjskiego - spławiano rzekami, toteż obiekty znajdują się na wysokiej skarpie od strony Narwi i Wisły. Wymienione obiekty (zachowane; razem z działobitnią Dehna) stanowią prywatny teren Fundacji Park Militarny Twierdzy Modlin. Co ciekawe, ten teren szczególnie upodobali sobie filmowcy (m. in. "Róża" i "W ciemności" tam częściowo powstawały).
Elewator od strony rzeki.
Nie brakowało w Twierdzy pralni i łaźni. Jedną z tych funkcji (niestety nie jestem w stanie odpowiedzialnie stwierdzić którą) pełnił dzisiejszy, czterogwiazdkowy Hotel Royal przy ul. Szpitalnej.
W tych samych okolicach znajdował się lazaret - szpital. Dziś jest tam kościół pw. Św. Barbary. Ewenement wśród świątyń.
W wojskowym miasteczku nie mogło zabraknąć rozrywki. Funkcję tę pełnić Garnizonowy Klub Oficerski zwany też kasynem. Przepiękny budynek z 1905 r. ma charakter pałacowy. Odbywały się tam bale, przedstawienia teatralne, później pokazy filmowe. Ciekawe jest to, że budynek ma specjalną, własną klimatyzację. Dziś budynek jest nadgryziony zębem czasu, ważą się losy jego własności. Zamknięty dla turystów. Wnętrza można obejrzeć w teledysku Urszuli. GKO znajduje się niedaleko IT.
Jak to w miasteczku nie może nie być cmentarza. Ten w Twierdzy Modlin jest wyjątkowy i jakkolwiek dziwnie może to zabrzmieć, bardzo lubię to miejsce.
Informator turystyczny i mapa są do pobrania na www.nowydwormaz.pl (strefa turysty).
Gdy myślisz o parku narodowym, Kampinos pewnie nie jest Twoim pierwszym skojarzeniem. Tymczasem daje mieszkańcom Warszawy, często niepowtarzalną, możliwość obcowania z naturą. Wędrowanie, nordic walking, rower - dobry plan na weekend lub chociażby jeden dzień. Park poprzez liczne szlaki pozwala pokonywać za każdym razem inną ścieżkę. To takie miejsce, w którym można bywać o każdej porze roku /czasami przydają się gumowce/. Do tego, co ważne, KPN odgrywał wielokrotnie znaczące role w polskiej historii. Wielki las o urozmaiconym terenie często stawał się schronieniem dla Polaków walczących z obcymi mocarstwami. Był też miejscem straceń.
Palmiry. Cmentarz. Źródło: national-geographic.pl
Nie sposób opisać w jednym poście całego Kampinosu i ciekawostek, które się w nim kryją. Napiszę dziś o kilku miejscach, które warto odwiedzić. Będą to miejsca historyczne.
Duże wrażenie zrobił na mnie cmentarz w Palmirach. Pochowani są tam Maciej Rataj, Janusz Kusociński i szereg bezimiennych żołnierzy. Wszyscy zapewne kierowali się hasłem, które znajduje się na bramie cmentarza (zdjęcie wyżej). Mocne i prawdziwe słowa. Szczególnie w dzisiejszych czasach skłaniają do refleksji.
Kolejne miejsce. Sosna Powstańców.
Powstańców z 1863 r., którzy zostali powieszeni na jej konarach przez carskich kozaków...
Podobną, smutną historię ma Dąb Powstańców.
Źródło: runner1986.blogspot.com
Nie byłabym sobą, gdybym przed 11 listopada nie wspomniała o Twierdzy Modlin. Zachęcam do odwiedzenia cmentarza fortecznego. 11.11.2013 o 16.00 odbędzie się tam msza św. polowa. W czasie II wojny światowej Twierdza Modlin broniła się 1 dzień dłużej niż Warszawa.
Na koniec życzę długiego weekendu skłaniającego do patriotycznych refleksji i wypraw tym tropem.
Wspominałam już, że jestem zakochana w Twierdzy Modlin. Magii tego miejsca nie da się wyrazić słowami. Trzeba ją poczuć. W każdym razie ja poczułam. I właśnie odnośnie tej magii dzisiejszy post poświęcę tzw. zaczarowanemu zamkowi. Cóż to takiego?
Po II wojnie światowej taką nazwę nadali Niemcy ... Spichlerzowi.
Ten, kto podróżuje czasem koleją z Warszawy w stronę Wybrzeża z pewnością zwrócił uwagę, będąc w Nowym Dworze Mazowieckim na moście narwianym (między stacją Nowy Dwór Maz. a stacją Modlin), na ruiny położone dokładnie u ujścia Narwi do Wisły. To jest właśnie Spichlerz.
Źródło: www.facebook.com/baskamurmanska (u góry foto z archiwum Miasta Nowy Dwór Maz., na dole - PZ Studio dla Miasta Nowy Dwór Maz.)
Spichlerz zaprojektowany został przez Jana Jakuba Gaya jako najpiękniejszy gmach Królestwa Polskiego. Patrząc na jego archiwalne zdjęcia, można przypuszczać, że w istocie nim był. Zresztą teraz też robi niesamowite wrażenie.
Spichlerz znajduje się na tzw. Wyspie Szwedzkiej. Skąd ta nazwa? Strategiczne położenie Modlina (który obecnie jest częścią Nowego Dworu Mazowieckiego) docenili - jeszcze przed Rosjanami i Napoleonem - Szwedzi w trakcie słynnego Potopu. W tym miejscu zbudowali pierwsze umocnienia.
Budowa Spichlerza trwała w latach 1832-1844. Służył za magazyn zbożowy, potem wojenny. Do 1939 r. We wrześniu tego roku został zbombardowany i straszliwie na tym ucierpiał. Stracił jedno skrzydło. Doszczętnie rozebrano je po II wojnie światowej. Wieść gminna niesie, że cegły ze Spichlerza zostały wykorzystane przy powojennej odbudowie Warszawy.
Spichlerz wielokrotnie zagrał w filamach. Kultowa jest już jego rola w "Panu Tadeuszu" Andrzeja Wajdy. Zamek Horeszków to właśnie Spichlerz. Można było go też zobaczyć w "Szatnie z siódmej klasy", czy "Cudzoziemcu" z S. Seagalem.
Spichlerz jest obecnie własnością prywatną. Ma powstać w nim hotel i centrum konferencyjne. Nie można się do niego dostać drogą lądową (1. teren prywatny, 2. przejście przez tereny należące do wojska). Natomiast dobry punkt widokowy znajduje się vis a vis Spichlerza na kojcu Meciszewskiego.
Z Twierdzą Modlin jestem silnie związana emocjonalnie toteż twierdzę, że tę Twierdzę każdy powinien zobaczyć w życiu chociaż raz. Ja za każdym razem, kiedy przekraczam te mury, czuję się, jakby była w innym świecie. Choć jest to jedno z osiedli mieszkalnych Nowego Dworu Mazowieckiego, miejsce ma niepowtarzalny klimat. Jest to temat na wiele osobnych postów. Dziś skupię się nad możliwością zwiedzenia jej z dzieckiem. Tak, z dzieckiem. Tylko pozornie jest to miejsce dla miłośników surwiwalu i militariów ;-)
Przechodząc do rzeczy - Lokalna Organizacja Turystyczna Trzech Rzek i Miasto Nowy Dwór Mazowiecki stworzyli w Twierdzy Modlin szlak Baśki Murmańskiej. Kim była Baśka? Nie kobietą, lecz ... białą niedźwiedzicą, która przybyła tu z polskim wojskiem w I poł. XX w. Powinna być tak sławna jak Wojtek, bo też była niedźwiedzicą-żołnierką i to nawet wcześniej. Salutowała samemu Piłsudskiemu.
Historia Baśki Murmańskiej jest naprawdę niezwykła. Barwnie spisał ją Eugeniusz Małaczewski.
Szlak natomiast jest wytyczony przez 6 sympatycznych figur białych misiów. Ukryte są na terenie fortyfikacji (Uwaga: wbrew powszechnym opiniom Twierdza Modlin to nie tylko koszary o długości ponad 2 km, ale mnóstwo innych obiektów. Twierdza Modlin była bytem samym w sobie. Są tu prochownie, bloki carskie, pralnia, cmentarz etc.). Trzeba je odnaleźć za pomocą karty z rymowanymi wskazówkami i mapy.
Dodatkowo za przejście szlaku są nagrody.
To naprawdę fajna sprawa. Szlak prowadzi też w miejsca komercyjne - można zjeść słodkie ciasto (misia) lub wpaść na obiad do którejś z restauracji.
Obecnie (do końca września) trwa konkurs urodzinowy. Można wygrać pretekst do odwiedzenia Twierdzy Modlin. Polecam sprawdzić szczegóły (w aktualnościach na stronie).