piątek, 18 marca 2016

Rozszyfruj tajemnice Twierdzy Modlin



Słyszeliście kiedyś o questingu? To rodzaj gry polegającej na odkrywaniu dziedzictwa miejsca i tworzeniu nieoznakowanych szlaków, którymi można wędrować kierując się informacjami zawartymi w wierszowanych wskazówkach. W wielu elementach gra ta przypomina podchody i harcerskie gry patrolowe oraz gry miejskie. Od gier miejskich questy odróżnia bezobsługowość, a od podchodów dodatkowo też to, iż są one ściśle związane z konkretnymi miejscami i mają funkcje edukacyjne. Zapoczątkowany w USA, questing jest w swych zasadach podobny do letterboxingu, gdzie tropy prowadzą do zapieczętowanych skrzyń, a ich odnajdywanie przypomina poszukiwanie skarbów. Tyle mówi definicja z Wikipedii, a z praktyki wiem, że to świetna zabawa i dużo więcej niż tradycyjne zwiedzanie - dla osób w każdym wieku. Po­wiedz mi, a za­pomnę. Po­każ mi, a za­pamiętam. Pozwól mi zro­bić, a zro­zumiem - ta zasada doskonale tu pasuje.

Questować można w wielu miejscach w Polsce (informacje na www.questing.pl), ale ja polecam szczególnie drogą memu sercu Twierdzę Modlin, która - choć ostatnio się zmienia i zmieni się jeszcze bardziej - wciąż ma w sobie to wyjątkowe coś.

Na www.nowydwormaz.pl/rozszyfruj.tajemnice.twierdzy.modlin można w tej chwili znaleźć trzy testowe trasy związane z:
  • cmentarzem fortecznym;
  • miejscami, w których licznie stacjonujące tu wojska spędzały czas po służbie;
  • Cichociemnymi, których twórcy poznali się w modlińskim Korpusie Kadetów nr 2.
Na zachętę kilka obrazków, które można na żywo obejrzeć podczas rozwiązywania zagadek.





poniedziałek, 15 lutego 2016

Młyn Gąsiorowo - walentynki w staropolskim stylu

W czasach, w których tradycyjna polska kuchnia jest dla Polaków czymś egzotycznym miejsca takie jak Młyn Gąsiorowo są na wagę złota. Wybierałam się tam trochę jak sójka za morze, ale kiedy w końcu się udało z całą mocą stwierdzam, że nie będzie to moja ostatnia wizyta. Dlaczego?
  • Po pierwsze: kuchnia
Pojechałam tam zjeść dobry, tradycyjny, polski obiad z lokalnych składników i nie zawiodłam się. Na dzień dobry na gości niedzielnego brunchu czeka stół z przystawkami, a na nim: swojskie wędliny, wypiekany na miejscu chleb, pasztet, jajka faszerowane, smalczyk, ogóreczek, śledzik w oleju lnianym od producenta z pobliskiego Nasielska. Królem tego stołu po długich rozważaniach (bo wszystko było pyszne) mianuję pasztet. Cudowna konsystencja, wspaniały smak, boski zapach. 



Następnie zupka. Ja - człowiek, który żurek jada na Święta i to głównie z torebki, nie mogłam przepuścić okazji, aby poznać prawdziwy smak tej zupy. Niebo w gębie. Moja Walentynka wybrała rosół z domowymi kluskami (tu po raz drugi po pasztecie przypomniały mi się wakacje u Babci na wsi i związane z tym smaki). Jego pierwsza reakcja? "Od razu czuć, że nie ma w tym żadnej chemii".

 


Na drugie danie pieczeń z indyka z przecierakami, a na przeciwko schab z pieczarkami. Smakowało, jak wyglądało.



Na deser budyń czekoladowy z wiśniami i faworki. To była prawdziwa uczta!



Z tego wszystkiego dałam się namówić na degustację ozorka wołowego w sosie chrzanowym oraz potrawki z kaczych żołądków. Co prawda moja blokada psychiczna dała o sobie znać, ale polecam spróbować.



Wszystko to za jedyne 35 zł od osoby w formule "Jesz, ile chcesz". 
  • Po drugie: wystrój/nastrój
W tym miejscu wszystkie szczegóły są dopracowane i pięknie komponują się w jedną całość: jedzenie, wystrój, a nawet muzyka. Karty, na których podawane jest menu zostały wykonane metodą decoupage przez uczestników warsztatów terapii zajęciowej (także z Nasielska). Obejście (bo oprócz gospody mamy tam jeszcze młyn i inne budynki) czyste, schludne, uporządkowane. Wszystko to sprawia, że człowiek czuje się w tym miejscu naprawdę przyjemnie.

 

  • Po trzecie (choć może nawet powinno być pierwsze): ludzie
Muszę oddać ukłony pani, która nas obsługiwała. Rzadko spotykam się z tak autentyczną uprzejmością, życzliwością i zainteresowaniem. No właśnie - odnośnie zainteresowania, będąc tam na obiedzie, nie czułam się jak klient, który - choć ma być zadowolony - to ma przede wszystkim zostawić tam pieniądze, ale jak gość. Właściciele Młyna podjęli gości iście po staropolsku, doskonale sprawdzając się w roli Gospodarzy. Pan Właściciel i Szef Kuchni w jednej osobie monitorował stan podniebienia gości. Pani Właścicielce dziękujemy z kolei za poczęstunek swojską cytrynówką i obojgu za miłą rozmowę. Widać, że to miejsce stworzone z miłości i pasji, dlatego gorąco kibicuję i pozytywnie zazdroszczę!
  • Gratis: okolica
Będąc w Młynie Gąsiorowo, jesteśmy w typowej, mazowieckiej wsi. To widać, słychać i czuć :-) Niestety musimy liczyć się w tym przypadku z adekwatnym stanem dróg (choć tragedii naprawdę nie ma), ale oddalony o zaledwie kilka kroków od gospody drewniany kościół (o którym, kiedyś już tu była mowa) rekompensuje te straty.



Po zdaniu tej relacji, sama się zaczęłam zastanawiać, czy to nie był sen, ale taka atrakcja jest jak najbardziej realna i dostępna. Z całą mocą chcę też zaznaczyć, że to nie był post sponsorowany :-)

poniedziałek, 19 października 2015

Grzybobranie


Święta będą smaczne, choć mówili, że nie ma grzybów w tym roku*. Mylili się! Jednego dnia zbiór wyniósł 40 prawdziwków - same okazy i żaden robaczywy. Gdzie takie cuda? Czytaj dalej.


Swój jesienny urlop spędziłam na Warmii - w miejscowości Ząbie niedaleko Olsztynka. Zakwaterowanie w ośrodku ZHR Ząbie. Trudno tam trafić. Po zjeździe z głównej trasy trzeba pokonać kolejno: płyty betonowe, piach, leśne drogi, aby już asfaltem spod którego wybijają się korzenie dotrzeć na miejsce, czyli w leśną głuszę nad samiutkim jeziorem. Warunki są jak z "epoki słusznie minionej", ale miejsce ma swój klimat. No i zbiory wynagrodziły wszystko :-) Co prawda w sobotę i niedzielę po lasach chodziły pielgrzymki, ale dla grzybów, o których do tej pory mogłam tylko śnić, warto było znieść znoje podróży. Najlepsze jest to, że najwięcej grzybów było przy samej bramie ośrodka. Ośrodek ZHR Ząbie to miejsce idealne nie tylko dla grzybiarzy, ale i tych, którzy lubią łowić ryby. Lokalizacja marzenie! Można się wspaniale zresetować. Spacery po okolicznych lasach, którymi dociera się do innych, mniejszych jezior to najlepszy antydepresant i "odstresowywacz". 









Ci, co łowić nie lubią, ale lubią zjeść - mogą udać się do pobliskich Swaderek.


Czeka tam na nich świeża rybka prosto ze stawu. Licznie zatrzymujący się tam turyści zdają się być najlepszym potwierdzeniem jakości i smaku jedzenia.

Apropos jedzenia - warto szukać lokali oznaczonych tym znakiem:


Na napitkach też go znajdziecie.


Będąc w tej okolicy warto wybrać się do Olsztynka, zobaczyć zamek i skansen. W okolicy znajduje się też duży aquapark z solankami. 

Czy można chcieć czegoś więcej?

*Na Mazowszu faktycznie grzybobranie było marne.


środa, 12 sierpnia 2015

Na "Ranczo"

Nie wiem, jak Wy, ale ja uwielbiam serialowe "Ranczo". I jeszcze przede mną jest wycieczka do miejsca, w którym powstaje, czyli miejscowości Jeruzal niedaleko Mińska Mazowieckiego.

Źródło: www.polskanafilmowo.pl 
Podobno w miejscowym sklepie sprzedają nawet "mamrota". 

Źródło: gazeta.pl
Okazuje się, że plenery znane z telewizji to nie jedyna atrakcja tych okolic. Jeruzal, choć na Mazowszu, pachnie mi już trochę Podlasiem. W gminie Mrozy, do której należy Jeruzal możemy skorzystać z takiej ciekawostki, jak tramwaj konny. Dla tych, którzy wolą rowerowe wycieczki ciekawych miejsc nie zabraknie (patrz: trasy i zabytki). 

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Pomiechówek nad Wkrą

W taki upał wielu z nas myślami jest gdzieś nad wodą. A to marzenia łatwe do spełnienia! Wystarczy wybrać się do Pomiechówka w powiecie nowodworskim, aby naprawdę miło spędzić czas. Dla każdego coś ciekawego!

Źródło: www.pomiechowek.pl


Czekają na nas:

- (czysta) woda
- plaża
- park linowy
- ścianka wspinaczkowa
- wypasiony plac zabaw dla dzieci
- wypożyczalnia rowerów
- siłownia zewnętrzna
- ścieżka zdrowia w lesie
- szlaki turystyczne
- kajaki
- ryby
- pole golfowe
- ciekawe zabytki (w tym cerkiew i fort Twierdzy Modlin)
- smaczne jedzenie (w tym w "Zaciszu" znanej aktorki Anny Korcz albo Zajeździe Magnolia przy głównej trasie).

Jest w czym wybierać! Właśnie to miejsce wybrała Judyta z "Nigdy w życiu!". Ty też możesz poczuć się tam błogo... 

Więcej na www.pomiechowek.pl.


Źródło: http://www.polskiekrajobrazy.pl/images/stories/big/170772DSCN.JPG


Godzina W

Wcale nie będzie o Warszawie. Tylko o Wiśle i Wyszogrodzie, bo właśnie stamtąd 1 sierpnia o 17.00 wypłynęłam w rejs tramwajem wodnym.


Wyszogród to klimatyczne, choć nieco zapomniane, miasteczko na trasie Warszawa-Płock. W weekendy oferuje gościom godzinne rejsy tramwajem wodnym po Wiśle. Koszt? Jedyne 10 zł od osoby dorosłej, a radość bezcenna! Szczególnie, gdy dociera się na wyspę na środku ostatniej dzikiej rzeki Europy... Podsumuję tylko jednym słowem: WARTO. Więcej informacji TU


Miasto bez wątpienia jest "zwrócone twarzą do rzeki". Warto docenić te starania, bo dziś to, wbrew pozorom, rzadkość. W Wyszogrodzie można także odwiedzić Muzeum Wisły. Na ryneczku obok Muzeum znajdziemy tablicę informacyjną z informacjami o najważniejszych zabytkach w okolicy (m.in. drewnianym kościele kilka km od Wyszogrodu w stronę Płońska). 



Na wysokim brzegu znajduje się także tajemnicza "Szkutnia". Była zamknięta, ale wyglądała na coś w rodzaju galerii, pracowni. 



Jeszcze całkiem niedawno w Wyszogrodzie istniał drewniany most, najdłuższy w Europie, wykonany podobno z drewna z pobliskiego Kampinoskiego Parku Narodowego. Rozebrano go w 1999 r. Dziś zostały po nim jedynie wspomnienia. Współczesna przeprawa nie przyprawia już o palpitację serca ;-)



Co ciekawe - w tym małym miasteczku znajdziemy dwa kościoły katolickie. Ale i inne wyznania zostawiły tu swoje ślady. Przed wojną w Wyszogrodzie mieszkało wielu Żydów. Przypuszczam, że ich spuścizną są liczne kamienice, a być może nawet cały układ urbanistyczny. 



W Wyszogrodzie, po spacerze nad rzeką, można też smacznie zjeść. Ja polecam Gościniec Legenda

sobota, 22 listopada 2014

Krasne. Krótki spacer listopadowy.

W nawiązaniu do przedostatniego postu ... 
Stawów w kształcie liter D(obro) i K(rasińskich) nie mogłam niestety sfotografować. Warto zajrzeć, np. w drodze powrotnej ze Szczytna. 

Stadnina koni w Krasnem.

Podziemia udostępniane w czasie niedzielnych Mszy.

W tej zabytkowej wieży mieści się muzeum rodu Krasińskich. Czynne w soboty od 9 do 12, w tygodniu od 9 do 14.

Konstrukcja dachu maneżu.

Jak widać.

Maneż.